Krótka historia kawy :)

cup

Kawa pochodzi z półwyspu Arabskiego, napary przyrządzane z palonych ziaren kawowca rozpowszechniali początkowo Beduini, prowadzący koczowniczy tryb życia. Kiedy w XV wieku tereny te stały się miejscami handlu prowadzonego z innymi częściami Imperium Osmańskiego, miasto o nazwie Mokka stało się portem, skąd kawa rozpoczęła swój pochód do międzynarodowej sławy i powszechnego uznania. Początki, jak to zazwyczaj bywa, nie były łatwe.

 

Właściwości pobudzające, jakimi charakteryzuje się kawa, często budziły sprzeciwy i otwartą niechęć. Uznawano kawę za napój będący używką podobną do alkoholu, szkodliwą dla zdrowia. Sprzeciwy zgłaszali również religijni ortodoksi, tak muzułmanie jak i ci wywodzący się z kręgów chrześcijaństwa. Kiedy jednak zorientowano się, że picie kawy nie szkodzi w wykonywaniu obowiązków w pracy, ugięto się przed faktami. Nie bez znaczenia był zapewne także i aspekt finansowy, bo popyt na kawę wzrastał, a wraz z nim dochody ludzi zajmujących się sprzedażą kawy. Imperium Osmańskie stało się głównym beneficjentem nowej mody.

 

Szybko zaczęły również powstawać pierwsze kawiarnie, w Stambule otwarto taki lokal już w połowie XVI wieku. Przybywający do stolicy imperium cudzoziemcy szybko docenili nowy dla nich napój. Włosi pierwsi sprowadzili kawę do Europy. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat powstały kawiarnie w wielu europejskich miastach. Najbardziej znane kawiarnie znajdują się w Wiedniu, który z picia kawy uczynił modną rozrywkę, niejako przy okazji tworząc kanony picia kawy.

 

Kawa w Polsce

 

Przyjęliśmy wierzyć, że kawę po raz pierwszy do Polski sprowadził dopiero Jan III Sobieski, zdobywając sporą ilość kawy w postaci łupu wojennego po zwycięskiej bitwie pod Wiedniem w 1683 roku. Nie jest to jednak prawda, kawę serwowano już wcześniej, wszak cały wiek XVII mieliśmy kontakty z Turcją. Początkowo kawa była napojem dość drogim i stąd przeznaczonym jedynie dla szlachty i arystokracji. W XVIII wieku kawa powoli stawała się coraz bardziej powszechna, z całą pewnością pili ją mieszczanie i rzemieślnicy. Kawę początkowo pito jedynie czarną, później dopiero zaczęto dodawać dodatki w rodzaju cukru, mleka lub słodkiej śmietany.

 

W wieku dwudziestym kawa rozpowszechniła się na wszystkie warstwy społeczne, a kawiarniane życie stawało się nieodłącznym elementem życia towarzyskiego. Dziś nadal modne jest spotykanie się w kawiarniach.

Jak pozbyć się rybików w naszej łazience?

images

Hej ;)      Miłego! :)

Nie zawsze robactwo w domu oznacza zaniedbanie go. Insekty pojawiają się tam, gdzie akurat jest taka możliwość, a w łazience nie da się mieć zawsze sucho. Zostawienie mokrej podłogi po kąpieli jest idealnym zaproszeniem do zamieszkania w łazience rybików cukrowych.

 

Rybiki maja maksymalnie 1 cm i są wyposażone w czółki. Jest to na tyle sprytny owad, że nawet maksymalna streylność nie jest przeszkodą, aby przeżyć, gdyż rybiki mogą funkcjonować nawet rok bez pożywienia! Mało tego – rybiki potrafią zjadać papier!

 

Rad, aby zminimalizować wilgoć w mieszkaniu, jest kilka. Po pierwsze w przypadku prysznica powinniśmy się postarać o wyższe brodziki, aby woda tak łatwo nie uciekała na podlogę. Takie brodziki nie są wcale droższe. Dodatkowo po kapieli powinniśmy przetrzec podłogę suchym mopem.

 

A co zrobić, gdy rybiki już sie pojawią? Niezbędna będzie odpowiednia wentylacja, która sprawi, że łazienka nie będzie dla nich komfortowym miejscem zamieszkania. Jeżeli to nie spowoduje samoitnego zaniku tych owadów, wówczas należy sięgnąć po środki chemiczne lub nawet wezwać fachowca, który nas w tym wesprze. W końcu nikt nie chciałby mieć w swojej łazience nieproszonego gościa, zwłaszcza gdy w mieszkaniu przebywają dzieci. Jeśli w łazience jest wykładzina pcv, to koniecznie trzeba ją podnieść i spryskać tam odpowiednimi preparatami. Pozbycie się tych insektów jest trudne, ale nie niemożliwe! Warto dołozyć kilka złotych do usugi specjalisty, dla którego tępienie robactwa nie jest niczym skomplikowanym, bo samemu można walczyć dlugo i nie nie wskórać. Szkoda energii na walkę z wiatrakami, jeżeli nie mamy odpowiedniego przygotowania.

 

W sklepach budowlanych oraz w Internecie jest mnóstwo specyfików, które sa przeznaczone do zlikwidowania rybików. Nie są drogie, dlatego im wcześniej je zakupimy i ich użyjemy, tym lepiej.

 

Gniew

EKSPLOZJA GNIEWU
Moment, kiedy czujemy, że dopada nas gniew, porównałabym do sytuacji, w której – powiedzmy – połknęliśmy ładunek wybuchowy niewiadomych rozmiarów, a ktoś stojący nieopodal „życzliwie” odpalił lont. W miarę jak narasta w nas gniew, lont zdaje się palić coraz szybciej. W obliczu narastającego wybuchu, czujemy, że jest nam coraz goręcej, oczy stają się coraz bardziej okrągłe, aż w końcu prawie wyłażą z orbit. Czujemy nadchodzącą (nieuniknioną?) eksplozję. A zaraz potem następuje niekontrolowane TRAAACH!
Wybuchamy.
Ogień, który pojawia się po wybuchu, raczej bywa gwałtowny. Często jest bezlitosny, ślepy i destrukcyjny – niszczy wiele dobrych relacji, które budowaliśmy czasami bardzo długo i cierpliwie. My sami, w porywie tej emocji, stanowimy centrum katastrofy – stajemy się nagle gwałtowni, bezlitośni, ślepi na to, co wyprawiamy. Zupełnie, jakbyśmy na krótką chwilę przestawali być sobą.
Taki gwałtowny wybuch silnego gniewu, w przypadkach podobnych do opisanego, zawsze jest zadziwiająco krótki. Nigdy nie miotamy się wściekle dłużej, niż zaledwie parę minut. Gwałtowny wybuch, przemija równie szybko jak się pojawił, jednak to, co po nim zostaje… katastrofa. Obraz rozpaczy, smutku, oraz żalu.Taki oto obraz widzimy w oczach bliskich nam ludzi i czujemy we własnych sercach. Pojawiają się wyrzuty sumienia, że przez jedną krótką chwilę, byliśmy zdolni wyrządzić wiele krzywdy sobie i innym, że byliśmy w stanie wypowiedzieć – WYKRZYCZEĆ – tak wiele nie potrzebnych słów. Że byliśmy niewdzięczni wobec osób, z których uczyniliśmy ofiary naszego głupiego wybuchu – nierzadko wobec tych, których na prawdę kochamy.Ból fizyczny jest cierpieniem, lecz po jakimś czasie mija bez śladu. Nieopatrznie wypowiedziane, przynoszące cierpienie słowa, pozostają w sercach nawet na długie lata…

 

A CO TO TAKIEGO???
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy przybyszami z zewnątrz – z innego świata. Spacerujemy sobie po Ziemi, podziwiając to, jak wspaniale jest urządzona, jakie to miłe miejsce do zamieszkiwania.
Nagle na swej drodze napotykamy rozwścieczonego człowieka. Przez chwilę patrzymy na jego dziwny wygląd i zachowanie, a potem w całej swej kosmicznej nieświadomości ludzkich emocji, podchodzimy i pytamy:
– Co Ty robisz, Człowieku?
– Wściekam się!!! – mówi człowiek, a jego oczy miotają iskry.
Cofamy się nieco, w obliczu tak dziwnej twarzy, ale jesteśmy ciekawi, więc pytamy dalej:
– Co to takiego, ta wściekłość?
Człowiek zatrzymuje się na chwilę, patrzy na nas i drapie się w głowę…
- Powiedz, jak wygląda gniew?- naciskamy. – Czy ma kolor?
– Nie.
– Zapach?
– Nie.
– Smak?
– Nie.
– Może ma jakiś kształt?
– Nie. Nie ma również kształtu.
Teraz z kolei my drapiemy się w głowę…
– Czy ten gniew towarzyszy Ci zawsze?
– Raczej rzadko.
– A więc po czym poznajesz, że przychodzi?
– Doświadczam go.
– Czego Ty właściwie doświadczasz? Nie ma smaku, kształtu, koloru, zapachu… Gdzie go doświadczasz? Czy ten iluzoryczny gość pojawia się w Twojej głowie? W sercu? W nodze?
– Nie wiem, gdzie się pojawia… Może w sercu, może w głowie?
– Gdybyśmy teraz rozkroili Twoje serce, lub głowę, byłby tam? Mógłbym go zobaczyć?
– Nie znalazł byś nic oprócz mięsa i krwi.
– Jeżeli ten gniew, który właściwie nie istnieje, ma zdolność pojawiania się – też nie wiadomo właściwie gdzie – a następnie opuszcza Cię, to gdzie on się wtedy podziewa? Ma jakieś konkretne mieszkanie?
– Nie sądzę, przybyszu… Właśnie uświadomiłeś mi chyba, że gniew z realnego punktu widzenia wcale nie istnieje. A jednak się pojawia, czuję to. Nie wiem co zrobić, kiedy zaczynam doświadczać tej emocji, nie czuję się dobrze, kiedy się pojawia…
– Może znasz kogoś, kogo mógłbyś nim obdarować i ta osoba poczułaby się szczęśliwa, że go doświadcza?
– Z pewnością nie znajdę nikogo takiego na całym świecie!
– No to wyrzuć go do śmieci. Wygląda na to, że nie jest Ci potrzebny…

http://zdrowieiuroda-justyna.blogspot.com

ŚWIADOMOŚĆ PRZESZKADZAJĄCEJ EMOCJI
Jesteśmy ludźmi i to, co odróżnia nas od innych, żywych istot, to jest nasza zdolność świadomego myślenia. Co za tym idzie – zdolność kontrolowania zachowań.
Każdy z nas doświadczył już gniewu, każdy z nas zdaje sobie sprawę, że działanie pod wpływem tej silnej, szkodliwej emocji nie jest w swoich skutkach ani mądre, ani dobre. Ważnym jest jednak, by nauczyć się zauważać moment, kiedy ten niechciany gość się do nas zbliża. Jest to ważne, ponieważ w chwili, gdy świadomie zdamy sobie z tego sprawę, być może będziemy w stanie odwrócić się, sięgnąć wzrokiem gdzie znajduje się koniec nieszczęsnego lontu, podejść do niego i spokojnie zdeptać go butem.

 

RADZIMY SOBIE Z GNIEWEM
Nie wydaje mi się, że poradzenie sobie z dopadającym nas gniewem będzie łatwym zadaniem – o nie! Powodem dla którego pierwsze lekcje kontroli i świadomości gniewu są trudne, to nasze nawyki. Jeżeli mamy nawyk gniewania się, jeżeli robiliśmy to często i od dłuższego czasu, trudno będzie nam zmienić nasze postępowanie ot, tak – z dnia na dzień. Jest to jednak możliwe, jeżeli włożymy w tę pracę nasze chęci, dobrą wolę i dużo starań. Ponieważ nasze emocje dotyczą nas samych, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie – czy dobrze się czujemy, gdy się złościmy? Czy jest nam to do czegoś potrzebne? Czy naszym celem jest krzywdzić innych, wypowiadać nie potrzebne słowa, dopuszczać się – o zgrozo – rękoczynów? Czy chcemy, by osoby w naszym towarzystwie poczuły się źle?
 Zamiast wybuchać, niczym mała bomba zegarowa, chyba lepiej wyjść z całej sytuacji.Pójść na spacer, umyć samochód, skopać ogródek. Jeżeli nie pomoże, nawet sięgnąć po uspokajające środki farmakologiczne, jest ich w aptekach na prawdę sporo. Można zaparzyć wyciszającą herbatę, lub też pić ją regularnie. Tylko od nas bowiem zależy, co zrobimy z naszymi emocjami, a w efekcie – z naszym życiem. Od nas samych zależy jak wykorzystamy potencjał, który mamy – świadomość, rozum, inteligencję, mądrość.

 

Warto zadbać o własny spokój, harmonię i równowagę. Warto zadbać o szczęście innych.

ujarzmic-gniew-105_l

 

Najbardziej zalane miejsca na ziemi.

deszcz-tapety-(27)_1109841774

Big Bog, Maui, Hawaje

 

Tłumaczona dosłownie na „wielkie bagno” nazwa jest w tym wypadku myląca, bo ten piękny zakątek pełen bogatej roślinności jest prawdziwą atrakcją turystyczną. Nie kłamie co do wilgotności, bo wskutek wschodnich wiatrów przynoszących wilgoć znad Pacyfiku przewalających się nad górskimi szczytami pada tu ponad 10 000 mm deszczu rocznie (10 metrów).

 

 

 

Debundscha, Kamerun

 

Mieszkańcy tej wioski muszą przyzwyczaić się do opadów rzędu 10 metrów rocznie, budując swoje domy na palach osadzonych w zboczach góry Kamerun. Za opady, poza równikową wilgotnością, odpowiada masyw górski, który zatrzymuje wilgoć przed dostaniem się w głąb kontynentu.

 

 

 

San Antonio de Ureca, wyspa Gioko, Gwinea Równikowa

 

Najwilgotniejsze miejsce w Afryce, sezon suchy trwa tam tylko od listopada do marca, przez resztę roku spada tam ponad 10 500 mm wody. Plaże wokół San Antonio de Ureca są schroniskiem dla całej masy żółwi, niektóre z nich lądują w zupie. To jeden z niewielu plusów mieszkania w tak zalewanej części świata.

 

 

 

Tutendo, Kolumbia

 

Pobliskie miasto Quibido może pochwalić się tytułem najwilgotniejszego na świecie. Nawet na bardzo deszczowej wyżynie kolumbijskiej Tutendo wyróżnia się ciągłymi opadami, ponieważ spada tam ponad 11 700 mm deszczu rocznie. Nagromadzenie wody w chmurach wynika z opływającego wybrzeże Kolumbii prądów i natychmiastowego przewyżenia Andów.

 

 

 

Cherrapunji, stan Megalaja, Indie

 

Nadmorski stan jest najwilgotniejszym miejscem na Ziemi, ze względu na potęgę monsunowych deszczy i przepływających prądów. Co ciekawe, mimo że na Cherrapunji spada ponad 11 750 mm deszczu rocznie, zimą w wiosce brakuje wody. Miejscowi chronią się przed mokrą porą nosząc przypominające łódki kapelusze z trzciny, a atrakcją wokół wioski są żywe mosty z korzeni.

 

 

 

Mawsynram, stan Megalaja, Indie

 

Oddalona raptem o 15 kilometrów wioska może „pochwalić” się odrobinę wyższymi opadami – w Mawsynram spada 11 871 mm wody rocznie, co daje prawie metr na miesiąc! Mieszkańcy tego rejonu w okolicy zatoki bengalskiej (odpowiedzialnej za te masywne opady) wyciszają swoje chaty za pomocą trawy, ponieważ padający absolutnie bez przerwy deszcz potrafi doprowadzić do szału.

 

 

Jak stworzyć drzewo genealogiczne?

Dzięki poznaniu swoich korzeni we współczesnym świecie, który jest mocno zmaterializowany i bezduszny stajemy się mniej anonimowi i bezosobowi.

 

Zazwyczaj podczas odnajdywania dawnych członków rodziny odkrywa sie fakty i wydarzenia rodzinne, o których nawet nie miało się najmniejszego pojęcia.

 

Rozpoczęcie tworzenia drzewa genealogicznego warto zacząć od wypytania dziadków i pradziadków o wspomnienia dotyczące najstarszych członków rodziny.

 

Warto zacząć tworzyć drzewo genealogiczne rozrysowując je ze wszystkimi członkami rodziny, których się zna, dzięki czemu szybko można zobaczyć, na kim wiedza odnośnie tworzenia drzewa genealogicznego się kończy.

 

Przy poszukiwanie członków rodziny warto wykorzystywać min. księgi parafialne.

 

Tworzenie drzewa genealogicznego można zlecić wyspecjalizowanym w tym firmom a nawet agencjom detektywistycznym, które świadczą tego typu usługi.

 

Najskuteczniejszym i najlepszym sposobem zdobywania informacji o genealogii rodu będzie właśnie własna rodzina. Najlepiej wypytać każdego członka rodziny a w szczególności babcie, dziadka a także prababcie i pradziadka. To właśnie najstarsi członkowie będą w stanie przekazać najistotniejsze informacje przydatne przy tworzeniu drzewa genealogicznego. Warto właśnie ich wypytać o wszystkie szczegóły dotyczące najstarszych członków rodu. To właśnie oni mogą pamiętać daty urodzin i zgonów, miejsca urodzin i pogrzebów, daty ślubów oraz wszelkie inne ważne informacje bardzo przydatne przy tworzeniu drzewa.

 

Wszelkie posiadane zdjęcia warto zeskanować, powiększyć i szczegółowo opisać: gdzie zostały wykonane, kogo przedstawiają, w jakiej sytuacji zostały wykonane. Zdjęcia przedstawiające kilka osób warto powiększyć, i szczegółowo opisać przedstawione na nich twarze. Drzewo genealogiczne wraz ze zdjęciami osób na nich opisanych prezentuje sie wizualnie dużo korzystniej niż drzewo z „suchym” tekstem.

 

Jeżeli nikt w rodzinie nie pamięta daty zgonu danej osoby można tych informacji poszukać w domowym archiwum. Można także skorzystać z archiwum kościelnych. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku poszukiwania innych dat: ślubu, chrztu, urodzin itp.

 

W przypadku zbierania informacji o nieżyjącym członków rodziny warto wybrać sie na cmentarz. Tam warto zrobić zdjęcie pomnika. Dzięki niemu będzie można ustalić bądź potwierdzić daty urodzin i śmierci danej osoby, sprawdzić poprawność pisowni nazwiska. Przy okazji wizyty na cmentarzu warto także zrobić fotokopie zdjęcia przodka z pomnika.

 

Poszukując informacji o zapomnianych członkach rodziny warto zachowywać, zarchiwizować a jeżeli nie można tego zrobić to sfotografować wszystkie dokumenty dotyczące przodków takie jak: dowody osobiste, książeczki wojskowe, legitymacje ubezpieczeniowe, szkolne akty zgonu i własności, paszporty, akty urodzin i ślubów oraz wszystkie inne dokumenty, które kiedyś mogą przydać się przy zbieraniu informacji o rodzinie.

kossaki

 

Skąd wzięło się określenie ,,szwedzki stół”?

Było to podczas szwedzkiego najazdu na Polskę w wieku XVII. Ówczesne czasy i koleje losu naszej ojczyzny poznaliśmy dobrze dzięki powieściom Henryka Sienkiewicza. Historia powstania pojęcia jest równie interesująca jak książki naszego noblisty. Wojska szwedzkie w 1656 roku przetoczyły się po naszych ziemiach błyskawicznie, napotykając na niewielki opór. Jedynie w warownych twierdzach ostała się polska władza. Jedną z takich twierdz był Zamość, rządzony wówczas przez Jana II Zamojskiego, zwanego „Sobiepanem”. Był on jednym z tych magnatów, którzy nie złamali swego słowa danego królowi polskiemu, nie miał zatem zamiaru poddawać twierdzy i miasta Szwedom, na czele których stał sam król szwedzki Karol X Gustaw. Rozpoczęło się oblężenie, ale nie przyniosło ono spodziewanego przez najeźdźców skutku – twierdza nie straciła ani jednego obrońcy podczas odpierania ataków.

 

Szwedzki król nie chciał przyjąć do wiadomości faktu porażki. Zaczął nalegać na przemarsz wojsk pod murami twierdzy, na co Zamojski również nie wyraził zgody. W końcu, by wyjść z całej tej sytuacji z twarzą, Karol X Gustaw poprosił Zamojskiego o wydanie pożegnalnej uczty, licząc prawdopodobnie na to, że uda mu się wówczas wejść do twierdzy na prawach gościa. Słynący z iście polskiej fantazji Zamojski starał się z kolei nie dopuścić do poddania się szwedzkiemu władcy. Uczty jednak odmówić nie mógł, uchybił by tym samym regułom staropolskiej gościnności. Za wszelką cenę musiał coś wymyślić.

 

Ucztę przygotowywano długo. Pieczono i gotowano przeróżne potrawy, na stoły trafiły piękne obrusy, drogie wina i zastawy stołowe. Wszystko było perfekcyjnie przygotowane, stosownie do rangi gościa i samego gospodarza. W chwili, gdy cała uczta była gotowa, okazało się, w czym tkwi haczyk. Otóż nigdzie nie ustawiono żadnych mebli służących do siedzenia. Cały posiłek miał się odbyć na stojąco. Zdeprymowani takim obrotem sprawy Szwedzi odeszli, a Polacy na urządzanie przyjęć na stojąco zaczęli mówić „szwedzki stół” właśnie. Sami Szwedzi, z przyczyn rzecz jasna dość zrozumiałych, milczą o tej niesławnej dla nich historii. Dopiero niedawno kustosz zamojskiego muzeum odkrył dokumenty opisujące powyżej przytoczone wypadki.

 

Czy ta historia jest prawdziwa? Trudno dziś jednoznacznie to stwierdzić. Polscy magnaci niejednokrotnie zapisali się w historii właśnie dzięki swoim zupełnie niekonwencjonalnym zachowaniem. Być może i w tej opowieści tkwi ziarno prawdy. Niezależnie zaś od jej prawdziwości, jest to po prostu ciekawa historia, którą można opowiadać w towarzystwie.

images

 

Używki-sposób na nieśmiałość?

drugs-cigarette_narkotyki-używki-papierosy-detoks1

Większość ludzi ma świadomość tego,że niektóre substancje mogą wpływać na to,jak dobrze mogą sobie radzić w sytuacjach społecznych.Najbardziej powszechnym przykładem jest wpływ alkoholu.

Alkohol rozluźnia ludzi i obniża ich zahamowania. Ktoś, kto jest przeważnie małomówny i nieśmiały, nawet bardzo, często jest bardziej otwarty i towarzyski kiedy wypije.

 

Gdy ludzie piją alkohol, znacznie łatwiej przychodzi im robić takie rzeczy jak przedstawienie się i rozmowa z obcą osobą. Mogą lepiej radzić sobie w rozmowie grupowej. Czują się bardziej pewni siebie i mniej stremowani. Są bardziej chętni na dowcipy, nie martwią się odrzuceniem i nie mają takiej samoświadomości podczas robienia czegoś w obecności innych ludzi. Ich nieśmiałość i małomówność cudownie znika.

 

Nawet zwykli ludzie, którzy nawet nie uważają się  za nieśmiałych, czasem chcą wypić drinka lub dwa tylko po to, by lepiej poczuć się na imprezach czy spotkaniach z przyjaciółmi.

 

Zachodnie społeczeństwo jest nastawione na spożywanie alkoholu. Picie jest uważane za normalną i akceptowalną rzecz jaką robi się w sytuacjach społecznych. Jest tak do tego stopnia, że jeśli ktoś mówi, że nie pije to ludzie często patrzą na niego jak na kosmitę.

 

Oczywiście alkohol ma też swoje wady, mimo, że  może być skuteczny w walce z nieśmiałością i małomównością.

 

Kiedy za dużo wypijemy zyski zaczynają być zastępowane przez bardziej negatywne skutki. Możesz stać się niechlujny, bardziej głośny i nieprzyjemny. Zaczynasz mówić niewłaściwe rzeczy, albo dlatego, że nie myślisz za wiele albo dlatego, że po prostu nie obchodzi cię to w tym momencie.

 

Nie mówiąc już o tym jak możesz czuć się następnego dnia na kacu.

 

Kolejną używką, która jest dość powszechna są papierosy.

 

Mówiąc o zaletach palenia(dobrze czytasz,  palenie ma zalety) należy wymienić to, że tworzy wszystkie te małe szanse na rozmowę z innymi ludźmi. W Polsce w coraz większej liczbie miejsc zabronione jest palenie, dlatego wszyscy zbierają się w wyznaczonych miejscach na zewnątrz, gdzie są inne palące osoby z którymi można porozmawiać. Palacze mają też zawsze ułatwione rozpoczęcie rozmowy z innymi, a jest nim proste pytanie: „Masz może ogień” lub „Masz może papierosa.” Jest to bardzo naturalny i powszechnie stosowany sposób na to by porozmawiać z nieznajomą osobą, która pali, następnie po takim wprowadzeniu można swobodnie kontynuować rozmowę na inny temat, co jest wielkim ułatwieniem w przypadku gdy przeszkadza nam nieśmiałość i małomówność.

 

 

 

Jednym z efektów palenia jest to, że może pomóc uspokoić się. Do wad należy zaliczyć to, że palenie jest niezdrowe, kosztowne i szybko uzależnia.

 

Marihuana.

 

Marihuana ma relaksujące skutki, więc niektórzy ludzie zastanawiali się, czy to może pomóc im w radzeniu sobie z nieśmiałością i małomównością.

 

Z jednej strony tak, marihuana może bardzo rozbawić towarzystwo, dzięki niej można naprawdę zacząć się śmiać dosłownie z byle czego.

 

W innych sytuacjach może sprawić, że poczujesz się naprawdę leniwy i zmęczony, zbyt zmęczony, by z kimkolwiek rozmawiać. Zaczynasz skupiać się na wszystkich myślach przechodzących przez twój umysł, a przez to stajesz się cichy i zagubiony we własnej głowie.

 

Marihuana tworzy małe kręgi społeczne. Tak jak niektóre osoby łączy zainteresowanie piłką nożną, tak samo niektórych łączy palenie trawki. Niektórzy ludzie mogą dołączyć do jednej z tych subkultur tylko dlatego, że oferuje im krąg społeczny i poczucie tożsamości.

 

To co powinieneś zrobić to pamiętać aby alkohol, marihuana czy inne używki nie były dla ciebie stałą ucieczką i lekiem na nieśmiałość, małomówność czy braki w umiejętnościach towarzyskich. Zawsze znajdą się sytuację w których nie wypada lub nawet nie wolno korzystać z używek. Jak wtedy sobie poradzisz?

 

Oczywiście nie mówię żebyś już na zawsze przestał pić czy nigdy już nie zapalił jointa, tutaj chodzi o to aby umieć poradzić sobie zarówno „z” jak i „bez”.

 

Wyobrażasz sobie poznać rodziców twojej przyszłej dziewczyny będąc pijanym i spalonym? 

 

Niektórzy ludzie mają reputację zupełnie innej osoby kiedy np. wypiją i kiedy nie piją, raz są oazą spokoju, a innym razem zmieniają się w komentatora sportowego. Nie wiem czy chciałbyś być taką osobą.

 

Inną sprawą jest to kiedy tego typu używki traktujesz jako ucieczkę od innych problemów, nie tylko tych związanych z nieśmiałością i małomównością.

 

Jeśli wracasz do pustego mieszkania co wieczór na kilka drinków lub palenie, by potem oglądać kilka filmów lub grać w gry na konsoli to nie jest najlepszy sposób na to by poradzić sobie z problemami w dłuższej perspektywie.

 

Jak ktoś mądry kiedyś powiedział: „Nigdy nie zmienisz swojego życia dopóki nie zmienisz czegoś, co codziennie robisz, jest szczytem nonsensu robić całe życie to samo i oczekiwać innych rezultatów.”

 

Używki to nie jest dobry sposób na to by poradzić sobie z nieśmiałością, małomównością czy innymi problemami w dłuższej perspektywie.

 

Miłego dnia Kochani

Ciekawe rośliny w mieszkaniach.

Czy wiecie że można we własnym M mieć istne zoo na parapecie?Jak?…Niektórym roślinom nadano swoiste,dość oryginalne nazwy ze względu na kształt liści,kwiatów.
Doniczkowe zoo 
Czy niektóre rośliny nie przypominają nam kształtem lub wzorem liści, kwiatów – zwierząt? Być może dlatego zyskały one zwierzęce przezwiska – i tak mamy zielonego węża, słoniowe uszy, tygrysa, kozibródka, kukułkę, gołębi groch, lwi ząb, świński mlecz a i psi, świński mnich, wilczy ząb i wołowe oczy. Przedstawiamy oryginalny przegląd ogrodu doniczkowego.

Asparagus gęstokwiatowy zwany jest Lisim Ogonem, wystarczy na niego spojrzeć. Bardziej wymagającą rośliną jest Kangurza Łapa pochodząca z Australii, której kwiaty przypominają właśnie stopy Kangura. No i wspomniany Tygrys, begonia tygrysia gdzie plamki na jej liściach przypominają cętki drapieżnika. Alokazję charakteryzują ogromne liście, przypominające uszy słonia, dochodzące nawet do metra długości.

Często u nas spotykana Wężownica z specyficznymi wzorami na liściach, przypominających deseń na skórze węża. Jej liście również mogą osiągnąć ponad metr długości. Ciekawa jest również Płaskla łosioroga, paproć rozrośnięta do rozmiarów łosiego poroża :)

Kocie ogony to nazwa która funkcjonuje dla pokrzywca szorstkowłosego. To tak charakterystyczna roślinka, która imponuje nam czerwonymi długimi „pluszowymi” kwiatami. Swą urodą zachwyca również Strelicja Królewska, zwana Rajskim Ptakiem, dostępna jako jeden z bardziej barwnych kwiatów w naszych kwiaciarniach.   

 

Kilka zdjęć

Pokrzywiec szorstkowłosy pochodzi z obszarów tropikalnej Azji. Liście pokrzywca są koloru zielonego, kwiat wyrasta z kątków liści. Kwiaty osiągają długość do ok. 40 centymetrów, zwieszają się, mają pluszowatą strukturę, są koloru jasno czerwonego. Występują odmiany o kwiatach białych ale są one rzadziej spotykane i trudniejsze w uprawie, można je często oglądać w ogrodach botanicznych.

pokrzywiec-szorstkowlosy_5111 (1)

 

 

Wężownica z rodziny szparagowatych, pochodzi z południowo-zachodniej Afryki. U nas jest uprawiana jako roślina doniczkowa. Tworzy wzniesione, płaskie wachlarzowate rozety, złożone z licznych, odziomkowych, długich, szablastych, sztywnych, zielonych lub szaro nakrapianych, okrągłych w przekroju liści o zaostrzonych wierzchołkach, które wyrastają z silnego, podziemnego kłącza. Kłącze i liście mają zdolność magazynowania dużych ilości wody.

sansewieria-wezownica-sansevieria_5101

 
Kangurza łapa-Tubylcy nazwali Anigozantos kangurzą łapą, bo jego kwiatostany rzeczywiście przypominają przednie kończyny tego australijskiego zwierzęcia.

W naturze występuje kilka gatunków tej rośliny. W doniczkach najlepiej uprawiać Anigozanthos manglesii, a właściwie jego odmiany o zwartym pokroju. Łodygi kwiatowe tej rośliny dorastają do wysokości ok. 30 cm i zwieńczone są kłosowatymi kwiatostanami, złożonymi z rurkowatych kwiatów w kolorze pomarańczowym lub żółtym. Dodatkową ozdobą jest pokrywający je delikatny meszek, który występuje także na łodyżkach. W warunkach domowych gatunek ten najobficiej kwitnie latem.

55ce657d5faad_o

 

 

Pełnik europejski należy do tych roślin, które, niestety, na naszych łąkach spotykamy już tylko sporadycznie. Botaniczna nazwa tego gatunku to Trollius europaeus. Troll jest wyrazem starogermańskim oznaczającym kulistość. Trolle występujące w folklorze skandynawskim to nieprzyjazne ludziom skrzaty, nawiedzające okolicę w ciemnościach nocy. Zaskoczone przez światło słońca pękają albo kamienieją. To one posiadały jedno duże oko. Może stąd wzięła się polska ludowa nazwa pełnika – „wołowe oko”?

pelnik_europejski

 
 

 
 

Gołębie pocztowe-najinteligentniejsze z ptaków.

Często znajdujemy je na rynkach,w parkach,czy niechętnie na parapetach…Wiele osób jednak nie docenia tych inteligentnych ptaków,które dysponują wbudowanym systemem GPS..Nie wierzysz,no nie?Poczytaj dalej.

Praktyczne wykorzystanie gołębi pocztowych do przesyłania informacji znane jest już ze starożytnej Persji i Egiptu. W Grecji zaś wykorzystywano te ptaki do informowania o przebiegu olimpiad. Genezę nazwy gołębia już znamy. Postaram się teraz wytłumaczyć jak gołąb wraca do swojego gołębnika.
 
 W pierwszym akapicie kiedy wspomniałam o wbudowanym systemie GPS pomyślałam sobie właśnie o takim porównaniu ich zdolności. Jak wytłumaczyć powrót gołębi z Holandii do Polski bez najmniejszych problemów w mniej niż 24 godziny? My, ludzie w porównaniu do gołębi jeżeli chodzi o nasze naturalne zdolności jesteśmy ułomni. Dlaczego? Prosty przykład, niech nas ktoś wywiezie do Niemiec, około 600 kilometrów od domu. Nie mamy mapy, nie można się nikogo zapytac o drogę. W grę wchodzi tylko i wyłącznie nasza orientacja. Może byśmy dotarli do domu, ale kolejną sprawą jest czas w jakim tego dokonamy. Dziennie byśmy byli w stanie przebyć od 30-60 kilometrów, czyli do domu potrzebowalibyśmy od 10-20 dni przy sprzyjających okolicznościach.
Istotną rolę w wyznaczaniu przez gołębia trasy do domu ma pole magnetyczne i punkty orientacyjne w okolicy ich domu. W dzisiejszych czasach jest problem z naturalnym polem magnetycznym, bo zakłócają je elektrownie i inne linie energetyczne. Jeżeli chodzi o punkty orientacyjne to człowieczeństwo nadrobiło to budując kościoły czy kapliczki, a nawet inne wysokie budynki. To w znacznym stopniu ułatwia gołębiom powrót do domu.
Gołębie pocztowe biorą udział również w sporcie gołębiarskim. Popularne lotowanie gołębi pocztowych sprowadza się do wybrania gołębi i wypuszczenia ich z innymi w tym samym miejscu. Te gołebie, które do domu wróca najszybciej wygrywają. Jest jednak jedno utrudnienie, trzeba wskazać, które pierwszych 10 gołębi dotrze do domu i tylko za nie otrzymujemy punkty.
Jak widzimy gołębie pocztowe to niezwykle mądre ptaki obdarzone ogromnym talentem jakim jest powracanie z ogromnych odległości do swoich domów, nazywanych często gołębnikami. Być może te ptaki sprawiają, że jesteśmy zdenerwowani, bo nasz parapet znów został ubrudzony ich odchodami, ale powinniśmy być wyrozumiali. To właśnie gołębie służyły człowiekowi przez tyle lat w dostarczaniu, przesyłaniu informacji. Można więc powiedzieć, że każdy gołąb pocztowy jest fundamentem światowej poczty.

carrier-pigeon_172uw

Czy duży pies czuje się dobrze w małym mieszkaniu?

          Zacznijmy od tego, że bardzo wiele osób kiedy decyduje się na psa robi to w sposób nieprzemyślany. Decydując się na psa powinniśmy przede wszystkim uczciwie sobie odpowiedzieć, czy mamy odpowiednio dużo czasu w ciągu dnia na zajmowanie się nim. Z każdym psem musimy wychodzić za potrzebą co najmniej 3 razy dziennie chyba, że chcemy doprowadzić do sytuacji, że nasz przyjaciel zacznie załatwiać się w domu. Większość psów ma instynktowną potrzebę oddalania się z miejsca gdzie przebywają na co dzień aby załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Nie wdając się w szczegóły jest to pozostałość po dzikich przodkach psów, którzy w ten sposób zabezpieczali się przed znalezieniem ich oraz ich młodych przez wrogów występujących w ich naturalnym środowisku. Ponadto każdy pies w większym lub mniejszym stopniu potrzebuje codziennej dawki ruchu. Tak więc wybierajmy psy takich ras, które mają podobny temperament do nas. Jeśli na przykład sami lubimy dużo biegać to nie decydujmy się na jamnika lub pudelka a potem nie zabierajmy go na naszą trasę biegu ponieważ niestety nie podołają (szczególnie na dłuższych dystansach). Wtedy sprawmy sobie psa, który potrzebuje codziennie dużej dawki ruchu – np. husky.
            W tym miejscu wracamy do pytania o to czy duży pies będzie się źle czuł w małym mieszkaniu. Zdecydowanie należy tutaj zerwać z tym niesłusznym stereotypem. Pies nie potrzebuje wielkich przestrzeni w mieszkaniu, czy wielkiego ogrodu do szczęścia. Pies potrzebuje, żeby codziennie ktoś z nim się pobawił, wyszedł z nim na spacer, spuścił go ze smyczy i dał mu się wybiegać. Jeżeli będzie miał to zapewnione będzie psem, który w domu nie sprawia żadnych większych problemów. Będzie psem spokojnym, zrównoważonym i szczęśliwym. Nie będzie niszczył mebli lub innych przedmiotów w domu ani wykopywał kolejnych dziur w ogrodzie. Zwierzak zostawiony sam sobie w ogrodzie z myślą, że przecież ma dużo wolnej przestrzeni sam nie będzie się ze sobą bawił ani biegał w kółko i prędzej czy później zacznie obgryzać roślinki, kopać dołki itp.
            Pamiętajmy więc, że w zdecydowanej większości stereotypy nie mają wiele wspólnego z prawdą. Kiedy decydujemy się na psa to najpierw porozmawiajmy z hodowcami, którzy mają oficjalne hodowle zarejestrowane w związku kynologicznym, poczytajmy książki na ten temat, popytajmy znajomych, którzy mają psy od dłuższego czasu. Pozwoli to nam uniknąć nieporozumień i błędów na samym starcie niesamowitej przygody jaką jest pies w naszym domu.

psiak